|
Podziękowania umieszczę na samym początku ? bo zamierzam się rozpisać, więc pewnie mało kto dotrze do końca tego sprawozdania. Ale nie mogłabym w kilku zdaniach zmieścić wszystkich 30 dni spędzonych na Świdwiu, więc nie zamierzam sobie stawiać ograniczeń.
Chciałabym podziękować ekipie ze Świdwia ? panu Kazimierzowi, Dorocie i Krzysiowi ? za to, że od pierwszej chwili byłam swoja, od razu dopisana do załogi ? mimo że tylko na trochę. Za opowieści z każdego zakątka świata i historii i skłanianie mnie do skracania czasu dojazdu na Świdwie (rekord : 75 minut) ? panu Kazimierzowi. Za rozmowy o wszystkim podczas jeżdżenia na inwestycje i karmienie mnie parówkami ? Krzysiowi. Za odpowiadanie na moje czasami głupawe pytania i rozmowy o literaturze ? Dorocie. Wszystkim razem i każdemu z osobna ? za pozostawienie wyłącznie dobrych wspomnień i powód do chwalenia się ? bo nie wierzę, że ktoś miał równie fajne praktyki, jak ja, a już na pewno nie lepsze.
Praktykaczka (Anas Martas) ? gatunek osiadłej kaczki występującej na Pomorzu Zachodnim. Wygląd: dziób krótki, nakrapiany w charakterystyczny, piegowaty wzór. Głowa czarna z nastroszonymi piórami aż do końca szyi. Reszta upierzenia zmienna zależnie od panujących warunków atmosferycznych. Oko intensywnie brązowe, niekiedy otoczone przypominającym okulary wzorem. Żywi się kanapkami, skusi się także na parówki z żółtym serem popijane czarną kawą. Najłatwiej spotkać ją można w miejscu, w którym najmniej można się jej spodziewać ? na pewno nie będzie to ani lustro jeziora Świdwie ani przybrzeżne szuwary. Uparcie łazi po krzakach i lasach w pobliżu, nie daje się także odgonić z pobliża wieży widokowej ODM Świdwie. Niekiedy spędza całe godziny z lornetką i atlasem ptaków, innym razem wypuszcza się na długie spacery. Ruchliwa, ale skłoniona do pozostania w jednym miejscu przez dłuższy czas ? na przykład za pomocą wielkiego wora slajdów i polecenia ułożenia ich tematycznie ? posłusznie siada na kuprze i pracuje. Cierpi na nadmiar energii, który zużywa jeżdżąc na rowerze pomiędzy miejscem gniazdowania znajdującym się w Szczecinie, a rezerwatem Świdwie. Gadatliwa, jej kwakanie słychać praktycznie przez cały dzień. Prawdopodobnie spodobało jej się na Świdwiu, więc w przyszłości będzie znacznie więcej okazji do obserwowania tego nowego gatunku w naturalnym środowisku.
Praktyki studenckie uparłam się zrobić w te wakacje, po drugim roku studiów. Bardzo chciałam, żeby to był Rezerwat Przyrody Świdwie ? zawsze mi się tam podobało, jednocześnie blisko miasta, ale w prawdziwym lesie. Udało się, pod koniec czerwca załatwiałam już papierologię na uczelni i u mojego ?praktykodawcy? ? w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Szczecinie.
Rano, 5 lipca , po krótkotrwałym zwątpieniu we właściwość obranej na czuja ścieżki i szczerej radości na widok drogowskazu w Węgorniku (na praktyki dojeżdżałam rowerem), zjawiłam się wreszcie na wieży widokowej. Pierwszą osobą z ekipy ze Świdwia, jaką miałam przyjemność poznać, był pan Kazimierz Olszanowski, który spojrzał na mnie jednym okiem zza kłębu fajkowego dymu, zapytał ile mam lat i kategorycznie stwierdził: ?Krzysiu, jakiegoś szczawika nam podesłali? Na to z głębi wynurzył się Krzysiu Adamczak, przyjrzał mi się i powiedział ?E tam, nada się.? Po takiej ceremonii powitalnej poczułam się jak w domu, a zaakceptowana zostałam po tym, jak zrobiłam kawę. Jak się okazało, picie kawy jest nieodzownym elementem pracy na Świdwiu, a szybkie opanowanie, która filiżanka i kubek należy do kogo oraz co i w jakiej ilości powinno się znaleźć w środku ułatwiło wspólną pracę. Ostatnią osobą z załogi, którą poznałam, była pani zakładowy opiekun praktyk ? czyli Dorota Musielak, będąca w momencie mojego pojawienia się na urlopie. W ostatecznym rachunku spędziła ze mną najwięcej czasu i dzielnie znosiła moje pytania w stylu: co jest większe ? kania czy myszołów, jak działa EWMAPA i padające najczęściej: Ooo, powiedz, co to tam leci?
Wracając do pierwszego dnia - pan Kazimierz pomyślał, pomyślał i powiedział: ?Wiesz, Krzysiu, wpuścimy naszą praktykaczkę w piezometry?. Krzysiu się uśmiechnął, a ja przestraszyłam ? i to całkiem słusznie. Zostałam posadzona nad różnymi mapami okolic Świdwia i stosem opracowań, a zadanie polegało na znalezieniu najlepszego miejsca dla 14 tych urządzeń. Biedziłam się nad tym chyba cały dzień, a do efektu raczej publicznie nie będę się przyznawać. W ciągu pierwszego tygodnia praktyk zdążyłam także poznać wszystkich pracowników Wydziału Spraw Terenowych w Gryfinie, pojechać na dwie inwestycje ? nad morzem i nad Zalewem Szczecińskim, zostać przeszkolona w zakresie BHP i popracować trochę nad prezentacją dotyczącą czapli białej.
Kolejne tygodnie ? a było ich łącznie sześć ? trudno mi będzie zapomnieć. Zadania, jakie dostawałam do zrobienia, nawet jeżeli pozornie nie były stricte związane z programem moich praktyk, to mimochodem wlewały mi olej do głowy i powolutku, niepostrzeżenie otwierały oczy na świat. Po paru dniach spędzonych nad wykazami grzybów występujących na terenie Rezerwatu zrozumiałam, że świat tych organizmów jest znacznie większy, niż znane mi do tej pory muchomory i pieczarki. Tak samo było z płazami i gadami ? dopiero przygotowywanie tablicy edukacyjnej o tych zwierzętach pozwoliło mi na zapamiętanie różnicy pomiędzy nimi, chociaż dostrzeżenie różnicy międzygatunkowych wciąż sprawia mi niemałe kłopoty. Ilustracją tego niech będzie poniższa sytuacja:
Na jednym ze swoich spacerów ?upolowałam? coś i przyniosłam pokazać Dorocie:
-Zobacz, co mam! Powiedz, co to za żaba?
Dorota zerknęła tylko.
-To ropucha szara. Różni się od żaby kształtem pyska i fakturą skóry.
Ptaki zafascynowały mnie najbardziej. Godzinami mogłabym siedzieć z lornetką na wieży ornitologicznej, pomoście albo wypatrywać moich ulubionych szponiastych na łąkach i polach otaczających rezerwat. Wcale niełatwe jest zapamiętywanie wyglądu ptaków, chociaż Krzyś parę razy zabierał się do intensywniejszych prób wtłoczenia mi tej wiedzy do głowy. Z różnym efektem, ale z całą pewnością mogę powiedzieć, że o życiu dzierzby gąsiorka wiem już wszystko. Zostały mi tylko setki gatunków ptaków do poznania i zapamiętania. Przepiękna perspektywa.
Nie zajmowałam się tylko poszerzaniem swojej wiedzy przyrodniczej ? nie raz zaglądałam Dorocie czy Krzysiowi przez ramię, kiedy rozpatrywali wnioski i zadawałam pytania o prawo ochrony przyrody, które okazuje się nieco zawiłe. Pojechaliśmy także na kontrole kilku rezerwatów przyrody ? nie znam nikogo, kto może się pochwalić zaliczeniem morza i torfowiska w jeden dzień w ramach praktyk studenckich.
Krótko mówiąc ? było świetnie i żałuję, że moje praktyki trwały tak krótko. Nie dość, że się wiele nauczyłam, to jeszcze okazało się, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i na pewno będę dalej usiłowała zapamiętać, jakie rośliny występują na murawie napiaskowej i jak śpiewa rudzik (?Ćwir ćwir?, jak brzmiała szybka odpowiedź).
Marta-Praktykaczka |
|
Skończyły się upały i mamy zwyczajne lato, trochę słońca, trochę deszczu i wiatru. Sucha, słoneczna pogoda sprzyjała sianokosom. W tym roku po raz pierwszy od wielu lat wykoszono łąki w rejonie Bolkowa i zachodniej granicy rezerwatu. Jeden z najważniejszych postulatów planu ochrony został spełniony. Zamiast rozległych nieużytków, zarastających zawleczonymi, inwazyjnymi roślinami, mamy ponad 100 ha ekstensywnie wykorzystywanych łąk. W ostatnich kilku stuleciach tereny te były eksploatowane rolniczo i stanowiły doskonałą bazę pokarmową i areały lęgowe dla wielu gatunków ptactwa. Po zaprzestaniu eksploatacji łąk zauważono zdecydowany spadek liczebności awifauny. Wielu gatunków nie obserwowano już od kilkunastu lat. Podobna sytuacja zaistniała po drugiej stronie granicy na rozległych łąkach w rejonie wsi Grunhoff. Tam jednak prowadzi się sianokosy już od kilku lat. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Powróciły m.in. kuliki wielkie, rycki, świergotki i derkacze; wszystkie te gatunki wykazują gdzie indziej drastyczny spadek liczebności. Mamy nadzieję że u nas będzie podobnie. Gwoli ścisłości: w ostatnich latach, od czasu wprowadzenia programów rolno środowiskowych, odnotowuje się gwałtowny wzrost liczebności derkacza, który jest kluczowym gatunkiem warunkującym otrzymanie dopłaty. Dzięki temu Pomorze Zachodnie, bogate w łąki, stało się krainą derkaczami słynącą, przynajmniej wg ekspertów i "ekspertów".
W ostatnich dniach na północnym brzegu Jeziorka Bolkowskiego zbudowano pomost obserwacyjny dla turystów. Jest ogólnie dostępny, można z niego wygodnie obserwować jeziorko, lustro wody i otaczające brzegi. Zapraszamy. Jeziorko Bolkowskie powstało na przełomie XIX i XX wieku w miejscu gdzie częściowo wyeksploatowano osady organiczne: torfy i namuły. Z biegiem lat głębokie torfianki uległy spłyceniu skutkiem napływu uwodnionych, plastycznych osadów z pobliskich terenów. Skutkiem tego procesu powierzchnia sąsiednich gruntów obniżyła się, czyniąc je mało atrakcyjnymi gospodarczo dla człowieka. Na podmokłych gruntach wyrósł las rządzący się od stu lat własnymi prawami.. |
|
Chyba wykrakałem: bo pod slupem linii wysokiego napięcia zapaliła się łąka w rezerwacie. Trochę suszy, jedna iskra i pożar. Było bardzo groźnie, południowy wiatr pędził płomienie w kierunku trzcinowisk, jeszcze 100-120 metrów i określenie "były rezerwat Świdwie" stało by się prawdziwe. Na szczęście dym z pożaru został zauważony przez dwóch młodych ludzi budujących w pobliżu ścieżkę edukacyjną, którzy własnymi spodniami stłumili ogień na newralgicznym kierunku. Wzorowo zadziałał system przeciwpożarowy Nadleśnictwa Trzebież. Posterunki na trzech wieżach obserwacyjnych zauważyły i zlokalizowały pożar . Alarm!! I w kilkanaście minut wóz ?szybkiego reagowania? dwoma tonami wody, ugasił płomienie. Udało się zgasić pożar w zarodku. Przybyły po 30 minutach ciężki wóz bojowy OSP w Dobrej solidnie zmoczył pogorzelisko likwidując ewentualne zarzewia ognia. Jeszcze tylko kilka godzin obserwacji pogorzeliska , bo a nuż jakaś iskra ?... i czas na refleksje.
W IMIENIU WSZYSTKICH STWORZEŃ ŻYJĄCYCH W REZERWACIE ORAZ OSÓB, DLA KTÓRYCH WIZYTA TU STANOWI WIELKIE PRZEŻYCIE;
DZIĘKUJEMY: Panu Łukaszowi Olszanowskiemu Panu Piotrowi Dębowskiemu Nadleśnictwu Trzebież Ochotniczej Straży Pożarnej w Dobrej ZA URATOWANIE REZERWATU
|
|
Lato kalendarzowe przywitało nas prawdziwą eksplozją lata faktycznego. jest ciepło i słonecznie. Po mokrej wiośnie rośliny wręcz oszalały i rosną pospiesznie. Wiele gatunków zakwitło. Nadszedł właściwy czas do badań roślinności rezerwatu. W ostatnich kilku latach w rezerwacie nie prowadzono szczegółowych badań florystycznych. Posiadane dane są niekompletne i w znacznym stopniu nieaktualne. Dzięki pomocy finansowej Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, już w ubiegłym roku rozpoczęto szczegółowe inwentaryzacje ornitologiczne, mykologiczne, botaniczne także bezkręgowców wodnych i lądowych. O postępie prac jesteśmy informowani na bieżąco. Są już pierwsze wyniki ( patrz zakładka REZERWAT). Najbardziej cieszą nas liczne, nowe stanowiska storczyków, których jak dotychczas było jak na lekarstwo, choć wydawało by się ze mają u nas doskonałe warunki. A tu tylko kilka skupisk kruszczyków i jedno stanowisko gółki długoostrogowej.
|
|
Więcej…
|
|
Już dzisiejszej nocy na pobliskiej łące odzywał się derkacz, ostateczna oznaka że wszystko co miało przylecieć już przyleciało i zajęło się prokreacją. Wiele gatunków zniknęło z tafli jeziora, trzcinowisk, oczeretów, łąk, zarośli i lasów. Ptaki w maju zajęte są wysiadywaniem jaj lub karmieniem młodych, niektóre całkiem zamilkły, inne hałasują w niebogłosy. Przez cały dzień odzywają się trzciniaki i trzcinniczki, czasem zadudni bąk lub głosem wkurzonego prosiaka wrzaśnie wodnik. Wieczorami terkocze brzęczka , ptaszek wielkości smukłego wróbla ,a potrafi przez kilka minut , głosem zepsutego dzwonka terkotać do uraty tchu. Oczywiście można usłyszeć głosy wielu innych gatunków, ale tu już wymagana jest pewna wiedza i nieco słuchu muzycznego by określić co tam piska w krzakach. W rezerwacie rozpoczął się okres, w którym więcej słychać niż widać.
|
|
Więcej…
|
|
Wiosna w pełni. Większość ptaków migrujących na północ już nas opuściła. Gatunki lęgowe już prawie, prawie w komplecie. Zieleni z dnia na dzień coraz więcej. Pojawiły się już nawet wiosenne grzyby: szyszkówki a nawet smardze, które zresztą ze względu na swój smak zostały, na niektórych terenach zupełnie wytępione , a na innych już bardzo nieliczne i podlegają ścisłej ochroną.
Obrazek iście idylliczny, oczywiście na pozór, bo masowo pojawili się "turyści". Jest to narodek bardzo przedsiębiorczy i pracowity. By wejść na pomost potrafią połamać furtkę, zerwać tabliczkę informującą o zakazie wejścia i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku napawać się kontaktem z dziką przyrodą. Lubią to robić w grupach przyjacielskich lub rodzinnych. Na zniszczony i wyłączony z użytku pomost ciągną rodzinki z niemowlakami w wózkach czy mało sprawnymi staruszkami. Złota młodzież popisuje się jazdą na rowerach po spróchniałych deskach pomostu. Tylko czekać aż ktoś sobie coś wybije lub połamie, o wytaplaniu się w błocie nie wspominając. "Turyści" mają różne upodobania i wolno im, wszak mamy wolność i demokrację. Broń Boże nawet nie próbujemy nikomu w tym przeszkadzać, pod warunkiem jednak że swój sport będą uprawiać gdzie indziej.
Wybite żeby czy połamane gnaty jakiegoś niesfornego miłośnika przyrody nie stanowią większego zagrożenia dla rezerwatu.
PRAWDZIWYM ZAGROŻENIEM DLA REZERWATU JEST POZOSTAWIANIE NIEWYGASZONYCH OGNISK. WYSTARCZY TROCHĘ WIATRU ,KTÓRY PRZENIESIE JEDNA, JEDYNĄ ISKRĘ W TRZCINOWISKA.
Już kilka razy w tym roku trzeba było wygaszać pozostawione ognisko. Udało się. Pytanie tyko jak długo jeszcze?. |
|
WIOSNA!!!!!
Nareszcie, w ciagu dwóch dni lód na jeziorze zniknął, a na lustrze wody pojawiły się tysiące ptaków. Spotkały się gatunki, które przyleciały z zimowisk z tymi szykującymi się do odlotu na północne lęgowiska. Rwetes, wrzask, krzyk, zamieszanie. Można zobaczyć prawie wszystkie gatunki kaczek. Brak tylko płaskonosów, ale one przylecą nieco później. Pokażą się na tafli, by po kilku dniach zniknąć w trzcinowiskach zachodniej części rezerwatu. Na okolicznych drzewach siedzą bielki pewnie najedzone do oporu, bo przy brzegach można łatwo znaleźć martwe ryby zabite przez brak tlenu w czasie zimowej przyduchy. Bieliki już nwet niechętnie latają tylko jedzą i trawią. Ciekawe czy to wpłynie na ich sukces lęgowy czyli po prostu na prokreację?.
Codziennie zauważamy rówież różne inne ptaki i ptaszki, które nagle pojawiają się wszędzie: pliszki siwe, potrzosy, mazurki, mewy. Wszystko " pitigrili i pimpili"to mówiąc słowami Tuwima. Królami zamieszania są jednak gęgawy. Latają w parach nisko nad trzcinami jak messerschmity gęgając donośnie. Już za tydzień, dwa będą spotykane tylko pojedyńczo i będą cichsze.Jest to znak że druga połowa stadła wysiaduje jaja.
Gęgawa ( Anser anser ), jedyny gatunek gęsi gniazdujący w Polsce, w rezerwacie żyje około 40 par. Jego zachowanie zdecydowane zaprzecza popularnemu powiedzeniu "głupia gęś). Konrad Lorenz, który przez wiele lat badał behawior gęsi gęgawych, nawet twierdził że jest to ptak obdarzony stosunkowo wysokim intelektem, jeśli można tak powiedzieć o ptasim intelekcie. Gęgawy należą do ptaków łączących się w pary na całe życie. Taka wierność do grobowej deski, choć nieporozumienia " małżeńskie" zdarzają się dość często. W sezonie lęgowym obserwujemy jak nasza sąsiadka , dorodna samica, gdy nawoływanie nie skutkuje, wylatuje na żerowisko i ciupasem sprowadza samca do gniazda. |
|
Przetrwaliśmy kolejny nawrót zimy: trochę śniegu, trochę mrozu. Na polach już prawie wiosna ale w puszczy jeszcze zima. W czasie dnia trochę ziemia rozmarza ale noc skuwa wodę. Solidny lód jeszcze trzyma się na jeziorach i rozlewiskach rezerwatu.
|
|
Więcej…
|
|
Minęło kilka dni od wizyty Justyny i Macieja a pozostały tylko resztki śniegu. Lód na jeziorze i w trzcinowiskach jeszcze trzyma krzepko. Dzisiaj usłyszeliśmy buczenie bąka czyli już jest i zajął swoje stare terytorium. Właśnie dlatego buczy sobie w trzcinach , ogłaszając wszem i wobec : "to moje , inne bąki precz"...Właśnie jak on buczy?.
|
|
Więcej…
|
|
Nareszcie !!! pojawiły się pierwsze tym roku żurawie. Krzyczały gdzieś bardzo wysoko , prawie pod samym słońcem . To już pewna zapowiedź wiosny. Jeszcze zima może posypać śniegiem, może breję śniegową skuć lodem, ale to już będą ostatnie podrygi tegorocznej, srogiej zimy. I dobrze!!!.
|
|
Więcej…
|
|