| 26-04-2010 |
|
|
|
|
Wiosna w pełni. Większość ptaków migrujących na północ już nas opuściła. Gatunki lęgowe już prawie, prawie w komplecie. Zieleni z dnia na dzień coraz więcej. Pojawiły się już nawet wiosenne grzyby: szyszkówki a nawet smardze, które zresztą ze względu na swój smak zostały, na niektórych terenach zupełnie wytępione , a na innych już bardzo nieliczne i podlegają ścisłej ochroną. Obrazek iście idylliczny, oczywiście na pozór, bo masowo pojawili się "turyści". Jest to narodek bardzo przedsiębiorczy i pracowity. By wejść na pomost potrafią połamać furtkę, zerwać tabliczkę informującą o zakazie wejścia i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku napawać się kontaktem z dziką przyrodą. Lubią to robić w grupach przyjacielskich lub rodzinnych. Na zniszczony i wyłączony z użytku pomost ciągną rodzinki z niemowlakami w wózkach czy mało sprawnymi staruszkami. Złota młodzież popisuje się jazdą na rowerach po spróchniałych deskach pomostu. Tylko czekać aż ktoś sobie coś wybije lub połamie, o wytaplaniu się w błocie nie wspominając. "Turyści" mają różne upodobania i wolno im, wszak mamy wolność i demokrację. Broń Boże nawet nie próbujemy nikomu w tym przeszkadzać, pod warunkiem jednak że swój sport będą uprawiać gdzie indziej. Wybite żeby czy połamane gnaty jakiegoś niesfornego miłośnika przyrody nie stanowią większego zagrożenia dla rezerwatu. PRAWDZIWYM ZAGROŻENIEM DLA REZERWATU JEST POZOSTAWIANIE NIEWYGASZONYCH OGNISK. WYSTARCZY TROCHĘ WIATRU ,KTÓRY PRZENIESIE JEDNA, JEDYNĄ ISKRĘ W TRZCINOWISKA. Już kilka razy w tym roku trzeba było wygaszać pozostawione ognisko. Udało się. Pytanie tyko jak długo jeszcze?. |


