| 21 maja. |
|
|
|
|
Już dzisiejszej nocy na pobliskiej łące odzywał się derkacz, ostateczna oznaka że wszystko co miało przylecieć już przyleciało i zajęło się prokreacją. Wiele gatunków zniknęło z tafli jeziora, trzcinowisk, oczeretów, łąk, zarośli i lasów. Ptaki w maju zajęte są wysiadywaniem jaj lub karmieniem młodych, niektóre całkiem zamilkły, inne hałasują w niebogłosy. Przez cały dzień odzywają się trzciniaki i trzcinniczki, czasem zadudni bąk lub głosem wkurzonego prosiaka wrzaśnie wodnik. Wieczorami terkocze brzęczka , ptaszek wielkości smukłego wróbla ,a potrafi przez kilka minut , głosem zepsutego dzwonka terkotać do uraty tchu. Oczywiście można usłyszeć głosy wielu innych gatunków, ale tu już wymagana jest pewna wiedza i nieco słuchu muzycznego by określić co tam piska w krzakach. W rezerwacie rozpoczął się okres, w którym więcej słychać niż widać.
Dzisiaj wyjaśniła się zagadka, która intrygowała nas już od kilku lat. Dowiedzieliśmy się skąd wziął się żółw czerwonolicy w naszym rezerwacie. Żółwie te pochodzą z Ameryki Północnej . W Polsce kupowane są dzieciom marzącym o własnym zwierzątku. Jako dziecięca maskotka są bardzo wygodne: nie szczekają, nie trzeba wyprowadzać ich na spacer, nie gubią sierści na dywanach, same superlatywy. Oczywiście dopóki żółw się nie znudzi lub zbytnio urośnie. Wtedy zwraca mu się wolność , czyli wypuszcza do jakiegoś jeziora. Ludzie bardziej wrażliwi na los zwierzęcia ofiarowują mu to co najlepsze czyli spędzenie dalszych lat życia w rezerwacie przyrody. Tak trafił do nas żółw o imieniu Stefan, a stało się to za sprawą dwunastoletniej obecnie panny Julietty z Trzebieży. Wrażliwych panienek jest więcej bo obserwowaliśmy co najmniej cztery żółwie. Dziewczynka spełniła dobry uczynek, ale? Ale namieszała w stabilnym ekosystemie, spowodowała zagrożenie dla niektórych, naszych gatunków, w tym bytującego na granicy wyginięcia rodzimego żółwia błotnego.. Stefan mógł przynieść z sobą choroby, grzyby czy pasożyty, na które sam już przez pokolenia zdążył się uodpornić. Nasze żółwie błotne nie mają takich przystosowań. Jest to problem bardzo poważny skoro w ośrodku Ostoja pod Szczecinem urządzono specjalny staw dla żółwi czerwonolicych, tworząc w ten sposób przytulisko dla nich. Może próba odizolowania niechcianych żółwi jest dmuchaniem na zimne. Lepsze to jednak niż późniejsze problemy wynikające z importu gatunków obcych. Wspomnijmy słynny barszcz Sosnowskiego, raczą dżumę zawleczoną z rakiem pręgowatym, czy nawet sztucznie aklimatyzowanym w Europie jenota.
|


