logo

 
Rezerwat "Świdwie" zaprasza
 
  • Home

Wieża widokowa wyłączona z użytkowania

Z dniem 19 czerwca 2019 roku, ze względu na konieczność przeprowadzenia prac remontowych, zostaje wyłączona z użytkowania wieża widokowa w rezerwacie Świdwie. Nieprzestrzeganie zakazu wstępu na wieżę grozi urazem. Informacja o terminie ponownego udostępnienia wieży widokowej zostanie zamieszczona w tym miejscu.

ŁOŚ EUROAZJATYCKI (Alces alces).

Często przypisujemy zwierzętom cechy ludzkie, ale bywa też odwrotnie, ludzi określamy przy użyciu cech typowych dla różnych gatunków fauny. Słychać, że ktoś rusza się jak ślimak, ktoś inny wyje jak wilk, zaś w subkulturze młodzieżowej funkcjonuje nieco obraźliwe powiedzonko „ty Łosiu”.

Na takie wyróżnienie łoś zasłużył sobie sposobem zachowania i nieco groteskowym wyglądem. Nasz największy, dziko żyjący ssak z reguły porusza się powoli, choć w sprincie potrafi biec z prędkością nawet do 50 km na godzinę. Biegnie inochodem, unosząc jednocześnie obydwie nogi z jednej strony ciała, np. lewą przednią i lewą tylną, a następnie prawą przednią i prawą tylną. Również proporcje ciała, melancholijny wyraz pyska nadają zwierzęciu groteskowy wygląd. Ludzie i łosie mimo odległego pokrewieństwa mają jedną cechę wspólną, jest nią szczególny pociąg do alkoholu. Ludzie realizują potrzebę na dziesiątki sposobów, łosie alkoholizują się podfermentowanym owocami zjadanymi masowo w opuszczonych sadach. Promille w krwi skutkują często kolizjami na drogach. Kilka lat temu na moście w Dziwnowie dorodny samiec drzemał sobie nie zwracając uwagi na ludzi i pojazdy. Policja nie użyła alkomatu.

Łosie nie są zwierzętami terytorialnymi, wykazują nawet żyłkę włóczęgowską. Ten zwyczaj wynika z sezonowych zmian w siedliskach, zwierzęta żyjące latem na styku tundry i tajgi, przed zimą migrują w lasy, gdzie znajdują osłonę przed subarktycznymi wichrami i pokarm, czyli szpilki drzew iglastych, porosty i korę drzew. Podstawowym letnim pokarmem są soczyste rośliny rosnące na podmokłych terenach a także wodorosty. Niechętnie zjadają trawę i robią to tylko wtedy gdy mogą dosięgnąć jej bez przyklękania na przednie nogi.

Terenem zamieszkałym przez łosie są północne skraje Eurazji. Kilkaset tysięcy lat temu gatunek zajął północną część Stanów Zjednoczonych i Kanadę. W Europie licznie żyje na Półwyspie Skandynawskim (Szwecja ok. 80 tysięcy osobników). Zajmuje też północno-wschodnie tereny kontynentu. W Polsce ostatnią wojnę przetrwało tylko kilkadziesiąt łosi na Podlasiu. Obecnie szacuje się populację polską na ( 3-32 tys.), łosiową stolicą Polski są Bagna Biebrzańskie. Dane dotyczące liczebności wskazują wielką rozbieżność, należy sądzić, że wynikają z polityki. Na Pomorzu Zachodnim spotyka się rozproszone populacje.

Łosie zasiedlają podmokłe lasy, bagna, mokradła, torfowiska, trzęsawiska, tereny zalewowe, nad jeziorami i rzekami. Rozsuwane kopyta pozwalają im na poruszanie się po grząskim podłożu i w głębokim śniegu. Przed nadejściem zimy przenoszą się na wyżej położone tereny, do lasów iglastych. Wtedy można spotkać pojedyncze osobniki lub małe stadka nawet w tzw. monolitach sosnowych na piaszczystym gruncie. Nazwą monolit określa się las złożony z drzew jednego gatunku i w jednym wieku.

Łosie i ludzie

Jak tylko ustąpił lądolód, przybyli nasi odlegli przodkowie i zaczęli polować na łosie, głównie dla mięsa i skór. Przez tysiąclecia ludzie zasmakowali w łosinie, nawet pierwsza polska książka kucharska podaje przepis na duszone chrapy z łosia. Kampanie wojenne też wymagały zapasów mięsa. Ponoć przed bitwą pod Grunwaldem zabito ponad 1000 łosi na pokarm dla wojska. Wojowniczy szwedzki król Karol X Gustaw, wykorzystując zdolność łosi do oswojenia, sformował nawet regiment rajtarów jeżdżących na łosiach. Nie wziął tylko pod uwagę niskiej odporności tych zwierząt na wzrost temperatury. Powyżej 10 st. C, łosie dostawały zadyszki i nie nadawały się na wierzchowce. Król mógł podbijać tylko chłodne tereny, czyli swoje królestwo. Zwierzęta zadecydowały same o swoim losie, jako mięso trafiły do żołnierskich garnków, zaś z wodoodpornych skór uszyto kurtki dla jazdy tzw. kolety. Było jeszcze więcej podobnych pomysłów ale wszystkie zostały zaniechane. Między innymi hodowano samice ze względu na ich tłuste mleko, doskonale nadające się do produkcji serów.

W obszarach gdzie łosie występują liczniej np. w dolinie Biebrzy, zwierzęta są często przyczyną i jednocześnie ofiarą kolizji drogowych. Oprócz pojazdów mechanicznych głównymi wrogami stały się wilki. Dużo strat powodują miejsca eksploatacji torfu, jeśli doły mają wszystkie ściany strome. W naszym kraju, łoś traktowany jest jako gatunek rzadki i objęty całorocznym okresem ochronnym. Ministerstwo Środowiska wydało zakaz polowania na łosie.

W srogie zimy łosie zjadają korę obdzieraną z młodych drzewek, ma to między innymi zaradzić na niedobór soli w organizmie. W naszym regionie na Pomorzu Zachpdnim, łupem łosi padają głównie samosiejki topoli osiki.

Łoś, portret własny

Ten największy na świecie przedstawiciel rodziny jeleniowatych osiąga długość do trzech metrów, wysokość nieco ponad 2 metry w kłębie i masę 700 kilogramów. Samice ( łosze, klępy) są sporo mniejsze, osiągając tylko masę do 400 kilogramów. Zwierzęta na wolności dożywają nawet do 30 lat, hodowane w niewoli nieco dłużej. Głowę samca zdobi poroże o rozpiętości do dwóch metrów. Rogi zrzucane są jesienią, osiągają rekordowo masę do 20 kilogramów. Corocznie zrzucając i budując nowe poroże samce pozbywają się nadmiaru związków wapnia i fosforu przyswajanych z pożywienia bogatego w związki tych pierwiastków. Samice nie mają poroża, nadmiar niepożądanych substancji przekazują potomstwu w czasie ciąży. Rodząc od jednego do trzech młodych muszą zapewnić budulec dla rozwoju ich kości.

 

Łosza (klępa) z cielakiem. Foto: Cezary Korkosz

 

Łoś ma doskonały węch i słuch, natomiast widzi bardzo kiepsko, dlatego przy zachowaniu ostrożności można długi czas obserwować pasące się zwierzę ze stosunkowo niedużej odległości. Spotkanie z łosiem może nas zaskoczyć bowiem zwierzę przez cały rok zachowuje się bardzo cicho. Nie można samemu hałasować jeśli świat odbieramy przy pomocy słuchu. Latem łoś spędza dzień chłodząc się w wodzie lub błocie, uaktywnia się szczególnie wieczorem i rankiem.

Zwierzęta doskonale pływają, nawet nurkują, potrafią przepłynąć dystans do 20 km. Kilka doniesień, z ostatnich lat, mówi o obserwacji łosi przepływających Odrę-Domiążę na wysokości Polic, czyli łosie z Puszczy Goleniowskiej postanowiły odwiedzić krewnych w Puszczy Wkrzańskiej, lub odwrotnie.

 

Łoś, młody samiec (byk) wiosną. Foto: Cezary Korkosz

Młody byk na zdjęciu powyżej został „ustrzelony” przez fotografika w typowym, zimowym żerowisku, ale już poczuł wiosnę i zaczyna formować nowe poroże. Jeszcze jest miękkie i pokryte „zamszową”, silnie ukrwioną skórką tzw. scypułem. Wkrótce zwierzę ruszy w poszukiwaniu żerowiska letniego i wtedy może wychodzić na drogi zagrażając kierowcom samochodów.

 

KO

WRÓBEL

Już od tysięcy lat jest związany z człowiekiem, od czasu jak osiedlił się w miastach i wsiach z pewnością nie podejmuje większych migracji, stał się domatorem, a właściwie sublokatorem w naszych budynkach. Czasami jednak musi odbywać podróże w skali globalnej. Jedną z nich była wyprawa na zachodnią półkulę. Oczywiście wróble nie dokonały jej z własnej woli, o ich losie zadecydował kaprys człowieka. Koloniści z zachodniej Europy, szczególnie Anglicy, osiedlając się na nowych ziemiach, tęsknili za krajobrazem starych ojczyzn, wśród egzotycznych roślin i zwierząt czuli się obco. By nieco oswoić przyrodę, do Nowego Jorku sprowadzono stado wróbli, które szybko się tu zadomowiły. W czasach powszechnego transportu konnego populacja ptaków bardzo się rozrosła i zaadaptowała do nowych warunków środowiska. W dobie motoryzacji i gwałtownej urbanizacji warunki już nie były takie doskonałe, ale ptaki też potrafiły się przystosować. W podobny sposób wróble zasiedliły wszystkie zamieszkałe przez ludzi kontynenty i wszędzie się dobrze zaaklimatyzowały.

W Nowym Jorku, mieście z kamienia, betonu, stali i szkła, gdzie trudno znaleźć zakamarek nadający się do budowy gniazda, wróble wykorzystują liczne słupy sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniach ulic. Słupy sygnalizacyjne przypominają smukłą literę „T” z krótką poprzeczką. Ten element wykonuje się z odcinków rur stalowych. Otwarte końce rury pozwalają na budowę tam dwóch gniazd, każde z osobnym wejściem. W obydwu gniazdach składają i wysiadują jajka samice związane z jednym samcem. W tym przypadku monogamia wróbli staje się mitem, samiec kopuluje z obydwoma. Po spełnieniu obowiązków małżeńskich samczyk z reguły siada na poprzeczce i pilnuje gniazd. Nie stwierdzono, by któryś uczestniczył w wysiadywaniu jaj, czy karmieniu piskląt. Chyba, że jedna z samiczek zginie i nie wróci do gniazda, wtedy tata, dotychczas swarliwy lekkoduch, zmienia się w pracowitą mamę, przejmując wszystkie jej obowiązki.

W nowojorskiej populacji wróbli zaobserwowano przypadki podkarmiania głodnych piskląt przez przelatujące wróble z innych rodzin, gdzie indziej mieszkających. Nie można tego rozpatrywać w kategoriach etycznych, czy moralnych, nawet zwykła litość nie wchodzi w grę. To raczej jest instynktowne działanie wywołane przymusem „zatkania dziobków” wrzeszczącympisklętom, a zdarza się, że własne i cudze pisklęta „nadają na tej samej fali”. To zresztą tylko jedna z prób odpowiedzi na pytanie, dlaczego? Jedno jest pewne; takie zachowanie sprzyja przetrwaniu gatunku.

Trasa kolejnej wyprawy wiodła z Europy wschodniej przez prawie całą długość Azji, aż do Chin. Kilkadziesiąt lat temu przewodniczący Mao Tse Tung obciążył wróble odpowiedzialnością za powtarzające się cyklicznie klęski głodu. Rozkazał je wybić. Setki milionów Chińczyków,pod wodzą setek tysięcy hunwejbinów, urządziło surrealistyczny małpi cyrk w miastach i wsiach całego kraju. Przez klika dni i nocy przy pomocy gongów, kołatek, kolorowych flag na długich tyczkach płoszono wróble, aż z wycieńczenia padały martwe na ziemię. Zabito miliardy ptaków, oprócz wróbli krwawa łaźnia dotknęła inne gatunki. Szarych i kolorowych, pierzastych „wrogów ludu” zbierano i wywożono ciężarówkami. Totalna eksterminacja powiodła się, wróble zniknęły z chińskiego krajobrazu. Był też inny nieprzewidziany skutek, razem z drobnymi ptaszkami w niebyt odeszły zbiory ryżu i pszenicy niszczone przez gigantyczne gradacje owadów. Ludzi dotknęła następna klęska głodu. Po cichutku, bez rozgłosu zakupiono w ogromnym ościennym kraju kilka milionów wróbli i wypuszczono na terenie Chin. Wróbla domowego (Passer domesticus) jednak w Chinach jeszcze nie ma, lub występuje w nielicznych populacjach, sprzedający kraj mógł zaproponować głównie mazurki (Passer montanus). Ptaki zmieniły narodowość, zaś na temat efektywności rolnictwa w kraju ich pochodzenia historia nabrała wody w usta i skromnie milczy. Wspomina za to o kilku innych próbach wyniszczenia szarych ptaszków, oczywiście przez innych idiotów i w innych czasach.

Do, wprawdzie bardzo krótkiej, ale równie tragicznej, wycieczki zmusiła ptaki kijowska księżna Olga oblegająca onegdaj stołeczny gród plemienia Drewlan, który chroniony był przez dwa kręgi drewnianych, wysokich częstokołów. Między nimi trzymano kilka zgłodniałych niedźwiedzi. System obronny działał tak sprawnie, że jeszcze nigdy i nikomu nie udało się zdobyć grodu. Jednak gdzie diabeł nie może tam babę pośle. Księżna Olga, od dłuższego czasu bezskutecznie oblegająca gród, zaproponowała odstąpienie od oblężenia za cenę symbolicznego trybutu a mianowicie pary wróbli z każdego domu. Wkrótce dostarczono ptaki, księżna kazała wypuścić je, ale do każdej ptasiej nóżki przywiązano kłaczki nasączonych smołą pakuł. Pakuły podpalono, oszalałe z bólu i strachu wróble wróciły do swoich gniazd w strzechach budynków. Ogromny pożar zniszczył doszczętnie gród.

Jak widać, kontakty człowiek – wróbel przyjmowały czasami dziwną i niezbyt pochlebną dla nas formę.

Pożywienie

„Raz wróbelek Elemelek znalazł w polu kartofelek….” Znany i lubiany wierszyk obnaża prawdę, że bardzo mało wiemy o wróblach. Krótki stosunkowo masywny dziób wróbla wskazuje, że gatunek ten należy do łuszczaków żywiących się głównie nasionami, zaś przy odrobinie szczęścia wróbel może spałaszować znalezionego owada czy robaka. Zimą w karmnikach mając wybór pożywienia ptaszki gustują w oleistych nasionach: siemieniu lnianym i pestkach słonecznikowych. Kartofelków surowych, nawet tych znalezionych w polu nie jedzą. Korzystając z resztek naszego stołu narażone są na nadmierne spożycie soli kuchennej, która im szkodzi,podobno powodując nadciśnienie tętnicze.

W naszym kraju obydwa gatunki wróbli podlegają ochronie prawnej. Ustawa z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody publikuje długą listę zakazów dotyczących gatunków chronionych w tym wróbli. Między innymi nie wolno umyślnie zabijać, okaleczać, chwytać, przetrzymywać ptaków, niszczyć ich gniazd, lęgów i siedlisk.

Są jednak przypadki konfliktowe, bo co zrobić jeśli planujemy remont elewacji i ocieplenie budynku, gdzie w zakamarkach i szczelinach muru gnieżdżą się wróble lub inne ptaki?. Jest tylko jedno wyjście. Należy na adres właściwej terytorialnie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska przesłać wniosek o wydanie zezwolenia na odstępstwo od zakazów obowiązujących w stosunku do chronionych gatunków zwierząt na terenie województwa zachodniopomorskiego. ( wzór na stronie www RDOŚ Szczecin)

Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska z reguły wydaje decyzję pozytywną, zezwalając na pracę poza sezonem legowym i narzucając działania kompensacyjne w postaci obowiązku zamontowania kilku budek lęgowych. W ten sposób „i wilk syty i owca cała”.

Katalog gatunków

Światowa rodzina wróbli liczy ponad sto gatunków i podgatunków. Pokrewieństwa są dość rozgałęzione, skomplikowane. Systematycy mają poważną zagwozdkę, nawet autorytarna genetyka niewiele pomaga. W Polsce żyją tylko dwa gatunki; wróbel domowy i mazurek.

Wróbel domowy ( Passer domesticus )

Panuje powszechne przekonanie,że wróbel domowy stał się najpospolitszym naszym ptakiem, to jednak jest niezbyt prawdziwe, pod względem liczebności populacji wśród polskiej awifauny zajmuje miejsce dopiero w drugiej dziesiątce. Jak na razie, bo pogłowie szybko spada, za przyczyną braku miejsc do gniazdowania i ograniczonej dostępności pożywienia. Zamieszkuje głównie w miastach, pozostawiając tereny rolnicze swoim bliskim kuzynom mazurkom. W wielu mniejszych miejscowościach obydwa gatunki żyją obok siebie. Obok siebie, ale nie razem, nie stwierdziłem by obydwa gatunki łączyły się w jedno stadko.

 

Wróbel domowy. Foto Przemysław Wójcik

U wróbli obserwuje się dyformizm płciowy, samiczki są nieco mniejsze od samczyków i mniej kontrastowo ubarwione, dominują szarość i matowy brąz. Samczyki dysponują wachlarzem żywych brązów i szarości, występują też czarne plamy upierzenia. Wielkość i zagęszczenie plamek czerni tworzących „śliniaczek” na piersi wskazuje na pozycję samca w stadzie gdzie obowiązuje ścisła hierarchia. Dojrzałego samca zdobi popielata czapeczka. Młode samczyki początkowo przypominają z wyglądu samiczki.

Mazurek ( Passer montanus )

Gatunek bardzo podobny do poprzedniego, jedynie doskonale widocznymi cechami wyróżniającymi są; brązowa czapeczka i czarna plamka na jasnym policzku samca. Jako poczciwy wieśniak prowadzi też spokojniejszy tryb życia, w odróżnieniu od swojego kuzyna miejskiego cwaniaczka wróbla domowego. Mazurki nie muszą walczyć o byt lawirując między chodzącymi ludźmi, czy uciekając spod kół samochodów, są za to bardziej narażone na nocne ataki drapieżników: kotów, łasicowatych, sów czy krogulców w ciągu dnia.

Mazurek. Foto: Cezary Korkosz

Mazurek jest łuszczakiem, jego dziób stosunkowo dobrze przystosował się do zgniatania podstawowego pokarmu, czyli twardych ziaren, nasion traw czy innych roślin, jest krótki i masywny. Jednak w sezonie lęgowym mazurki muszą dostarczyć pisklętom sporo białka niezbędnego dla wzrostu. Pewnym źródłem zwierzęcego białka są owady. Wyszukiwanie owadów kryjących się w zakamarkach wymaga smukłego i dłuższego dziobka. Zaobserwowano, że dziobki karmiących mazurków smukleją, wydłużają się przystosowując do nowego rodzaju żeru, nikt jednak nie wie jak ptaszki osiągają cel. Ornitolodzy gaworzą, że przy zmianie pokarmu wyciera się zewnętrzna warstewka substancji rogowej, co jednak nie tłumaczy, dlaczego dziób rośnie i co dzieje się w chwili, gdy ptak wraca do podstawowego pożywienia.

KO

SIKORY

Zimą, trwa czas dokarmiania ptaków. Do pospolitych wróbli jesteśmy przyzwyczajeni, zaciekawienie budzą inne zwłaszcza, jeśli są kolorowe. W tej kategorii przeważają sikory.

Małe, mniejsze od wróbla kolorowe ptaszki można często napotkać w lasach, parkach, ogrodach, tam gdzie są drzewa i krzewy. Jednak najlepsze możliwości obserwacji daje odpowiednio zaopatrzony karmnik, ale tylko w zimie. W pozostałych miesiącach ptaszki gardzą naszą gościnnością i nie odwiedzają karmników żywiąc się drobnymi owadami a zwłaszcza ich larwami. Zimową porą starają się przetrwać poszukując owadzich jaj, czy zimujących poczwarek.Wtedy można napotkać wielogatunkowe stadka sikor penetrujących szczelinki kory drzew czy zakamarki między szpilkami sosen, wszędzie tam gdzie tylko owady mogły ukryć złoża jajek. Mroźne, zimowe noce sikorki spędzają w koronach osłoniętych od wiatru gęstych krzewów lub w dziuplach gdzie wiosną odbywają lęgi. Dla zachowania ciepła stroszą piórka, co upodabnia je do szarych kuleczek z ogonkami. Kilka razy rano znajdowałem zamarznięte ciałka tych, które nie przetrwały mroźnej nocy, widocznie nie znalazły wystarczającej ilości pożywienia pozwalającej na utrzymanie temperatury ciała. Zdjęcie poniżej pokazuje jak sikorkom czasami bardzo trudno dostać się do smakowitego kąska.

 

Żerująca sikorka. Foto: Cezary Pióro

Wiosną sikorki składają jajka, wysiadują dwa, trzy tygodnie, potem korzystając z wiosennego ożywienia owadów zbierają je i karmią wiecznie głodne młode. Taka sobie mała, choć pracowita idylla. Jednak życie i wychowywanie młodych nie jest takie proste. Przykładem są perypetie lęgowe modraszek, które wczesną wiosną składają codziennie po jednym jajku wysiadywanym przez około trzy tygodnie. Jeden lęg może liczyć nawet do dziesięciu jaj. Młode też wykluwają się kolejno w jednodniowych odstępach. Każde musi otrzymać po mniej, więcej 1200 porcji pokarmu by osiągnąć masę 10-12 gramów pozwalającą na start w dorosłe życie. By właściwie nakarmić pisklęta,samiczka musi precyzyjnie trafić na krótki okres największej podaży małych gąsienic. Jeśli zacznie składanie jaj zbyt wcześnie lub zbyt późno, część młodych nie przeżyje pierwszego okresu życia. Przy dziesięciu młodych szczyt zapotrzebowania na pokarm zaczyna się dziewiątego dnia od wyklucia się pierwszego pisklęcia. Tolerancja jest bardzo niewielka, sięga 3-5 dni. Większość ptaków w jakiś sposób, niezależnie od wahnięć pogodowych bardzo trafnie przewiduje termin największej dostępności pokarmu. Ponoć samica modraszki ustala okres początków zniesienia na podstawie smaku woskowatych substancji pokrywających pączki niektórych gatunków drzew. Jak na moje odczucia twierdzenie jest dość irracjonalne z braku dowodów na poparcie lub obalenie.

We Francji dokonano szczególnego eksperymentu; pięćdziesiąt modraszek z chłodniejszego przedgórza alpejskiego przewieziono na ciepłą Korsykę. W zamian pięćdziesiątka korsykańskich rodaków powędrowała na północ. Jednej i drugiej grupie drastycznie zmieniono kalendarz zajęć prokreacyjnych, różnice sięgały trzech tygodni. Wbrew oczekiwaniom obydwie drużyny przestąpiły do lęgów w czasie najbardziej odpowiednim dla klimatu i rozwoju fenologicznego w nowych ojczyznach. Wynik eksperymentu pozwolił ustalić, że termin lęgów nie zależy od uwarunkowań genetycznych. Ptaki w jakiś sposób prawidłowo określiły sytuację i dokonały korekty zachowań rozrodczych.

Jednak dla odmiany badania holenderskich ornitologów zajmujących się bogatkami, podobnymi, ale nieco większymi, bliskimi kuzynkami modraszki przyniosły zdecydowanie inne wyniki. Od kilkunastu lat na terenie Holandii wiosna przychodzi wcześniej, co modnie tłumaczy się ociepleniem klimatu. Większość bogatek stosując stare, odziedziczone po przodkach terminy zbyt późno rozpoczyna lęgi, populacja ptaszków systematycznie maleje. W gniazdach znajduje się wiele zmarłych z niedożywienia piskląt. Wynik badań wskazuje, że holenderskie ptaki działają instynktownie, być może według zapisu genetycznego.

No i masz babo placek, badania francuskie i holenderskie traktowane osobno wykazują jakieś sensowne wyniki, traktowane razem zaprzeczają sobie wzajemnie. Może badania oparto na błędnych założeniach, błędnie zinterpretowano ich wyniki lub różnice między gatunkami zwłaszcza w możliwościach intelektualnych są większe niż przypuszczamy. A może tylko objawiły się różnice, w jakości środowiska w obydwu krajach. Obecność jakiegoś zanieczyszczenia w środowisku może mylić bogatki lub wyniszczono nadmiarem herbicydów rośliny wskaźnikowe i ptaszki nie mają szans na dokładne ustalenie czasu początku lęgu. Być może intensywne rolnictwo przetrzebiło populację owadów zjadanych przez bogatki.

Pomijając wszelkie perypetie karmiących sikorek trzeba stwierdzić, że likwidują one ogromną liczbę owadów zjadając ich jajka czy larwy. Tylko wychowanie piskląt przy dużym lęgu wymaga złowienia nawet 12 tysięcy larw, trzeba także pamiętać, że ptaki dorosłe też muszą jeść a sikorka ponoć w ciągu dnia zjada tyle ile sama waży. Trudno nawet oszacować ile owadów kończy drogę życiową na poziomie jajka.

Większość sikor gniazduje w dziuplach zaopatrzonych w mały otwór wlotowy o średnicy 2-3 centymetrów. Z braku naturalnych miejsc nadających się do budowy gniazda część ptaków wykorzystuje zakamarki urządzeń i budowli ludzkich. Bogatki potrafią nawet składać jajka i wyprowadzać lęgi w stalowych rurach ogrodzeniowych, pionowo wbitych w ziemię.

Migracje

Poza sezonem lęgowym sikory koczują w niewielkich stadkach w poszukiwaniu pokarmu. Potrafią w ten sposób pokonywać duże odległości.W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku na Świdwiu odłowiono bogatkę zaobrączkowaną 254 dni wcześniej w okolicach Moskwy.Jak na takiego maleńtasa przystosowanego do życia w koronach drzew był to wyczyn nie lada. Wszystkie sikory są bardzo ruchliwe skąd bierze się ich niemiecka nazwa „meise” ( myszka) użyta tu, jako określenie małego, szybkiego zwierzątka.

Katalog gatunków

Bogatka ( Parus maior ).

Najpospolitsza i największaz naszych sikor dorasta do około 15 centymetrów długości. Najłatwiej rozpoznać ją po żółtym brzuszku z czarnym krawatem. Zamieszkuje prawie całą Europę bez skrajów arktycznych i wysokich gór. Poza okresem lęgowym bogatki migrują po całym obszarze występowania, obserwując wtedy sikorki nie możemy być pewni czy mamy do czynienia z rodakami czy ptakami pochodzącymi z innych stron. Od dawna ciekawiło mnie pytanie: czy wałęsające się zimową porą sikorki na okres lęgów wracają w okolice gdzie same wykluły się z jajek czy też gniazdują tam gdzie zastanie je wiosna i są sprzyjające warunki bytowe?.

Bogatka. Foto: Przemysław Wójcik

Wiosną i latem para bogatek okupuje terytorium lęgowe o powierzchni około jednego hektara, jeśli zajęła dziuplę w lesie liściastym. Mniej zasobne w pokarm bory szpilkowe wymagają dwa razy większej powierzchni.

Modraszka ( Parus careuleus)

Mały wisus z charakterystyczną, niebieską czapeczką. Jak tylko pojawi się przy karmniku pozostałe sikory odfruwają na bezpieczną odległość wyczekując, aż łobuziak nasyci się i odfrunie. Jeśli któraś z wycofujących zbytnio się ociąga modraszka kilkoma ciosami maleńkiego dziobka potrafi wyegzekwować przyspieszenie rejterady. Przy karmniku własnych pobratymców traktuje jak wrogą konkurencję i często dochodzi do bójek. Literatura podaje, że modraszki ustępują pola bogatkom, jednak obserwacje przy moim karmniku wskazują, co innego, może tylko „moje” modraszki są waleczniejsze lub bardziej zdeterminowane przez niedobór pokarmu w lesie. Modraszki zamieszkują całą Europę bez pasa przyległego do Uralu i skalistych turni wysokich gór.

Modraszka. Foto: Przemysław Wójcik

Ludzie, jako gatunek dysponujący węższym zakresem fal świetlnych widzą modraszkę w odcieniach żółci i błękitu. Same ptaki postrzegające świat w szerszym zakresie widma w tym w ultrafiolecie dla samych siebie prawdopodobnie jawią się w żywych fioletach. Dzięki temu przeciętna modraszka może traktować nas jak istoty obciążone daltonizmem.

Czubatka ( Lophophanes cristatus)

Po sikorkowatym wyglądzie i zadziornym czubku na głowie rozpozna ją każdy obserwator nawet niezbyt doświadczony. Jednak czubatka przebywająca głównie w koronach drzew, bardzo rzadko jest obserwowana, tylko sporadycznie odwiedza w zimie karmniki. Jako jedyny gatunek z rodziny sikorowatych potrafi samodzielnie wykuć sobie dziuplę, ale tylko w spróchniałym drewnie. Samica corocznie wykuwa nową dziuplę potrafi też przystosować do zamieszkania pęknięcia czy naturalne zakamarki pnia drzewa. Zamieszkuje większość Europy bez arktycznych i śródziemnomorskich terenów, preferując stare bory sosnowe. Żywi się prawie wyłącznie owadami, jedynie zimą wzbogaca dietę nasionami sosen. Potrafi odwiedzać karmniki jednak tylko, gdy położone są w pobliżu lasu.

 

Czubatka. Foto: Przemysław Wójcik

Jeśli w zimowy dzień w sosnowym borze usłyszymy cienkie popiskiwania, wkrótce pojawi się stado żerujących sikorek. Wystarczy zatrzymać się by niebawem mieć możliwości obserwacji ptaszków zajętych poszukiwaniem pokarmu. Stadka z reguły są wielogatunkowe, oprócz sikor można zauważyć raniuszki, mysikróliki, pełzacze a nawet kowaliki, dzięcioły i inne.Małe ptaszki tworzą takie stadka ze względów bezpieczeństwa, im więcej czujnych oczek lustruje teren tym wcześniej można zauważyć niebezpieczeństwo ataku drapieżnika. Głównym wrogiem ptasiego drobiazgu jest szybki, sprawny łowca krogulec.

Sikora uboga (Parus palustris)

W niektórych regionach kraju zwana szarytką, pewnie dzięki dominującej, szarej barwie upierzenia. Żyje głównie w lasach i niechętnie je opuszcza, nawet w srogie zimy nie uświadczysz jej przy karmnikach w miastach i na terenach intensywnie zabudowanych. Niegdyś ten gatunek zamieszkiwał tereny podmiejskie nawet dużych aglomeracji, z biegiem czasu nabrał homofobii i opuścił zajmowane siedliska, przeniósł się do zwartych kompleksów leśnych gdzie unika kontaktu z ludźmi. W lesie łatwiej ją usłyszeć niż zobaczyć.

Sikora uboga ( Parus palustris ). Foto: Cezary Korkosz

W liściastych, dębowych i brzozowych lasach dobrze sobie radzi między innymi dzięki tworzeniu zapasów żywności. Złowione owady, niektórych gatunków ukrywa w szczelinkach kory, w kępkach mchów czy plechach porostów rosnących na drzewach. Ten rodzaj zapobiegliwości uprawia więcej gatunków. Zbadano, że ptak odnajduje mniej, więcej połowę ukrytego zapasu. Jako jedyna z sikorek potrafi polować na lecące owady, chwyta je w locie.

Czarnogłówka ( Parus montanus)

Bardzo podobna do sikory ubogiej, różni się od niej większą ilości czerni na głowie. Sama głowa też wydaje się nieco większa, przynajmniej tak twierdzą autorzy atlasów służących rozpoznawaniu ptaków. Żeby porównać trzeba zobaczyć ptaki obydwu gatunków blisko siebie. Ja sam nigdy nie miałem takiej okazji, bądź nie zauważyłem różnic. Jedyną zauważalną różnicą jest śpiew obydwu sikorek pozwalający na bezbłędne oznaczenie gatunku.

Czarnogłówka. Foto: Przemysław Wójcik

Mimo, że obydwa gatunki zamieszkują prawie całą Europę czarnogłówka wyraźnie przeważa liczebnością na terenach chłodniejszych, na północy kontynentu i w wyższych położeniach górskich, ale jeszcze w zasięgu lasów. Szarytka woli cieplejsze tereny niżowe. Uważa się, że czarnogłówki żyjące na Półwyspie Skandynawskim preferują lasy szpilkowe. To raczej nie wynika z miłości do różnych choinek a bardziej z braku lasów liściastych. W Polsce część czarnogłówek zamieszkuje podmokłe lasy nawet zalewane roztopowymi wodami olsy, natomiast część w ciągu ostatnich dwóch wieków przystosowała się do żerowania w suchych młodnikach sosnowych.

Sikora lazurowa ( Parus cyaneus )

W Polsce stwierdzona tylko kilkadziesiąt razy, głównie w okresie zimowych migracji. Zamieszkuje tereny położone na północny wschód od naszego kraju. Z wyglądu przypomina modraszkę jedynie żółte plamy barwne u modraszki musimy zastąpić kolorem białym zaś skrzydełka i grzbiet intensywniej nasycić błękitem. Niestety nie posiadam zdjęcia tego ptaszka.

Raniuszek. ( Aegithalos caudatus )

Nie należy do rodziny sikor, w Polsce jest jedynym przedstawicielem rodzaju Aegithalos, czyli taką rodzajową sierotką. Jednak z wyglądu i trybu życia bardzo przypomina sikorkę toteż pozwoliłem sobie napisać kilka słów o tym ptaszku w rozdziale poświęconym sikorom.

Raniuszek jest podobny do bardzo jasnej sikorki z długim ogonkiem charakterystycznym dla ptaków bytujących w gąszczach. Wygląda bardzo „przytulaśnie” jak mawia dziewczynka często wraz z dziadkiem odwiedzająca rezerwat. Faktycznie widok ruchliwej kulki białego puchu ozdobionej czarnymi oczkami i takimż dziobkiem potrafi rozczulić, Grzbiet i górna powierzchnia niespotykanie długiego ogonka przybiera popielato brązowe barwy, jednak ptaszki pozują z reguły demonstrując głównie biel okrągłego łebka i brzuszka. Wbrew nazwie gatunkowej raniuszki spotyka się przez cały dzień i w przeciągu całego roku nawet w zimie.

Raniuszek. Foto: Cezary Korkosz

Od sikor, odróżniają raniuszki zwyczaje lęgowe, nie gniazdują one w dziuplach czy budkach lęgowych. Samodzielnie budują stosunkowo duże, ciepłe gniazda z włókien roślinnych, wysuszonych mchów, czasami przetkanych „wełenką” z kwiatostanów pałki wodnej. Gniazdo ma kształt owalny jak owoc oliwki z niewielkim otworem wejściowym w górnej części. Z reguły jest zamaskowane plechami porostów. Raniuszki ze Świdwia często podwieszają gniazdo pod konarami nisko nad ziemią. Wysokie byliny i trawy dodatkowo osłaniają je przed wzrokiem drapieżników i obserwatorów. Często budowla ujawnia się jesienią dopiero, gdy spadną liście, budzi wtedy podziw kunsztem wykonania. Stosunkowo grube ścianki ograniczają wnętrze do bardzo małej przestrzeni. Ciekawe jak w ciasnocie komory lęgowej samiczka radzi sobie z wysiadywaniem jaj, co robi ze swoim długim ogonkiem?.

KO

Puszczyk

PUSZCZYK / Strix aluco /

Jest najczęściej spotykaną sowę w naszym kraju. Dorasta do średniej wielkości, ma długość i rozpiętość skrzydeł zbliżoną do dużego gołębia grzywacza. Dorosłe osobniki przywdziewają barwy w różnych odcieniach brązu, czasem z jaśniejszymi popielatymi lub rdzawymi plamami. Każdy puszczyk jest nieco inaczej ubarwiony, podobnie jak u ludzi zdarzają się osobniki z przewagą jasnych lub ciemnych odcieni. Podrośnięte pisklęta są popielate w ciemniejsze jarzębate plamki. Obserwując puszczyka odnosimy wrażenie że jest ptakiem krępej budowy, nawet nieco otyłym. Nic bardziej mylnego, pod grubą warstwą nastroszonych piór i puchu kryje się zdecydowana chudzina.

Puszczyk. Foto: Cezary Korkosz

W Polsce puszczyk jest stosunkowo liczną sową, występuje prawie w całym kraju i w bardzo różnych siedliskach, od przepastnych lasów do parków i cmentarzy w dużych miastach, zamieszkuje dziuple starych drzew w śródpolnych alejach. Coraz częściej zajmuje areały lęgowe i gnieździ się w budynkach gospodarskich lub mieszkalnych, na strychach, poddaszach i w innych zakamarkach. Skryty tryb życia jaki prowadzi powoduje, że bardzo rzadko można go zobaczyć. Najłatwiej obecność stwierdzić nasłuchując w nocy charakterystycznego głosu. Jesienią hałaśliwie nawołuje się tegoroczna smarkateria, jednak już w zimie słychać głosy samców ogłaszających wszem i wobec prawa do zajętego terytorium. Powoduje to odzew sąsiadujących posesjonatów i cała okolica rozbrzmiewa ich głosami.

Puszczyk. Foto: Cezary Korkosz

Pisklęta pojawiają już  na początku wiosny i czasem można znaleźć młodziaka, któremu nie udał się pierwszy lot lub po prostu wypadł z gniazda. Co zrobić w takim przypadku?. Najlepiej położyć pisklę poza zasięgiem psów i kotów pamiętając by było to miejsce możliwie zaciemnione. Prawie na pewno matka znajdzie go w nocy i wykarmi. Kilkakrotnie sam wychowywałem pisklęta ptaków drapieżnych zwłaszcza sów, które trafiły do mnie przyniesione przez dzieci z okolicznych wsi. Karmiłem je rozdrobnionym mięsem drobiowym obtoczonym w pokrojonych ptasich piórkach lub drobno pociętej sierści. Puszczyki z reguły udawało się odchować, wszyscy się cieszyli, jedynie nasz bardzo elegancki, czarny wilczur Amur miał zdecydowanie negatywny stosunek do sprawy. Pies nie chciał współpracować w czasie zabiegów fryzjerskich szarpał się i wyrywał. Nic dziwnego, że wystrzyżony tu i tam prezentował kępki i placki powycinanej sierści toteż wyglądał dość dziwacznie. Swoista panierka na powierzchni kąsków mięsa pomaga ptakowi w trawieniu. W naturalnych warunkach służą temu sierść, piórka, kostki i pazurki ofiar. Niestrawione resztki puszczyk formuje w kluskowate twory i wypluwa.

Analiza zawartości wypluwek pozwala poznać dietę ptaków. Puszczyki zjadają głównie małe ssaki, gryzonie i owadożerne, zdarza się upolowanie pisklęcia lub małego ptaszka. W wypluwkach spotykano resztki dużych owadów głównie pływaków żółtobrzeżków i kałużnic. Wychowywane przez nas młode puszczyki jeszcze w okresie pierwszych, próbnych lotów polowały na żaby, które wchodziły do woliery. Część ataków zakończyła się sukcesem i zjedzeniem płaza.

Puszczyki polują z zasiadki lub krążąc bezgłośnie nad polami i łąkami. Polują przy pomocy słuchu, lokalizują przyszłe ofiary poruszając poziomo głową by uzyskać efekt stereofoniczny. pozwalający na dokładne ustalenie lokalizacji łupu. Młode puszczyki potrafią obrócić głowę o 180 stopni czyli słyszą i widzą dokładnie wszystko co się dzieje z tyłu. Jeden z naszych wychowanków obrócił głowę o około 120 stopni i tak już zostało. Karmiony przez Roberta  pracownika stacji ornitologicznej przeżył jeszcze ponad rok.  Co ciekawe do śmierci zachował dziecięce, jarzębate upierzenie, nawet nie próbował fruwać. Był to prawdopodobnie skutek wady rozwojowej. Być może skutek błędu dietetycznego lub wychowawczego. Jego rodzeństwo rozwijało się normalnie, po uzyskaniu umiejętności latania ptaki zostały wypuszczone na wolność. Jeszcze kilka dni próbowały koczować w pobliżu, nawet odwiedzały wolierę, zostały jednak przepędzone przez nasze  domowe puszczyki gniazdujące na strychu garażu.

Gniazdują one od wielu lat w drewnianej sporej skrzyni podzielonej wewnętrzną ścianką na dwie komory. Wejście do skrzyni, budki znajduje się w szczytowej ścianie budynku poza zasięgiem kotów, kun i innych czworonogich drapieżników. W pobliżu garażu rośnie stary klon z dziuplą dotychczas zamieszkiwaną przez puszczyki. Po ustawieniu na przełomie jesieni i zimy nowego lokum sowy porzuciły dziuplę i zajęły lokal, wczesną wiosną przystępując do lęgu.

Sielanka rodzinna trwała cztery lata, rodzice wychowali cztery lęgi. Piątego roku puszczyki przeniosły się pod dach starej, nieużywanej  drewutni i zamieszkiwały tam trzy lata by znowu wrócić do budki w garażu. Jak przypuszczam przyczyną mogły być pasożyty, które pojawiły się w odpadkach pożywienia, czy pokładach kału zalegających na podłodze budki. Robale potrafią atakować młode pisklęta, zjadając im zawiązki piór a nawet wgryzając się w skórę.  Tego czuli, odpowiedzialni  rodzice nie mogli znieść. Przyczyną kłopotów prawdopodobnie było złe skonstruowanie budki lęgowej, nie przewidzieliśmy zamykanej klapy umożliwiającej okresowe czyszczenie lokalu.  Jest to poważny problem, część gatunków ptaków szponiastych, na przykład bielik, buduje nawet kilka gniazd używanych wymiennie  przez kolejne lata licząc, że pasożyty w pustych wymrą bez zasilania w świeże odpady.

Poza sezonem lęgowym puszczyki potrzebują zaciemnionego ukrycia gdzie mogą spędzić jasne godziny dnia. Nasze ptaki wykorzystywały w tym celu okopcony sadzą wylot komina dymowego w budynku pawilonu dydaktycznego. Sąsiednie bielone wyloty przewodów wentylacyjnych zupełnie ich nie nęciły.

W Polsce żyją jeszcze dwa gatunki puszczyków: puszczyk uralski i puszczyk mszarny. Uralski żyje głównie w Karpatach i prawdopodobnie w kilku odosobnionych populacjach na polskim niżu, w jego wschodniej części. Puszczyk mszarny pojawia się sporadycznie na przelotach, nie stwierdzono jednak lęgów w Polsce. Najbliższe siedliska tego gatunku znajdują się na terenie Białorusi nieco dalej od polskiej granicy.

Oprócz puszczyków żyje w Polsce  bardzo podobna uszatka, prowadzi też podobny tryb życia jednak rzadko gniazduje w pobliżu ludzkich siedzib. Nad Świdwiem często można ją spotkać w zabytkowej alei starych lip na trasie Stolec – Bolków.

Uszatka. Foto: Cezary Korkosz

W pobliżu, kilka razy w ostatnich latach obserwowano jej kuzynkę uszatkę błotną, prawdziwą rzadkość w naszym kraju.

Kilkanaście lat bliskiego sąsiedztwa z puszczykami pozwoliło trochę poznać ich sposób życia.  Wbrew powszechnym opiniom są ptakami łagodnymi i nieszkodliwymi. Sporadycznie potrafią zaatakować ludzi zbytnio zainteresowanych zawartością gniazda. Jest to przejaw instynktu rodzicielskiego i ostrzeżenie dla nas by gniazdo pozostawić w spokoju. Sami broniąc swoich piskląt też stajemy się agresywni. Nasi wychowankowie potrafili nawet przywiązać się do ludzi. Zdarzało się, że lotne już ptaki delikatnie siadały na ramionach jednego z kolegów, być może szukając tam ochrony przed dzikimi pobratymcami. Zawsze wybierały jednego i tego samego człowieka pewnie najbardziej zasługującego na zaufanie. My, ludzie boimy się sów bo jako gatunek naczelnych wzrokowców boimy się podświadomie nocy. To z pewnością dzięki temu puszczyki mają tak fatalną opinię straszliwych sojuszników mocy piekielnych.

KO



Ptasie imperium

blisko Szczecina

Mapa dojazdu

Kontakt

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Szczecinie, Ośrodek Dydaktyczno Muzealny Świdwie.

Swidwie, Zachodniopomorskie, 71-004, Polska.

Tel. 91 43-05-200
Adres e-mail: [email protected]

Adres do korespondencji:
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Szczecinie
ul. Teofila Firlika 20    71-637 Szczecin