logo

 
Rezerwat "Świdwie" zaprasza
 

Szpaczy balet

Chyba przyjdzie uwierzyć w ocieplenie klimatu, szybki wzrost temperatury spowodował że ledwie  przyszła kalendarzowa wiosna a już łatwiej wymienić gatunki ptaków, których jeszcze niema niż te co już wróciły do nas bądź przelatują na północ. Z ociepleniem klimatu chyba się troszkę pospieszyłem, jeszcze kilka lat temu nawet w początkach kwietnia musieliśmy do pracy jeździć na nartach biegowych. Mimo alarmujących publikacji naukowych i pseudonaukowych klimat nie zmienia się tak szybko. Jak na razie słoneczna, ciepła pogoda nie wskazuje na poważniejszy nawrót zimy choć zbliża się kwiecień, „kwiecień plecień….”, jak mówi stare przysłowie i nie wiadomo czy nie przyniesie jakiejś brzydkiej, zimnej niespodzianki.

Powitanie i odejście zimy na Świdwiu celebrują stada szpaków. Ten dość pospolity nawet w dużych miastach gatunek w przełomowych okresach na początku i końcu migracji grupuje się nad jeziorem w ogromnych, zwartych stadach liczących nawet do 20 tysięcy osobników. Przed samym zachodem słońca szpaki krążą nad jeziorem i trzcinowiskami wypatrując dogodnego miejsca na nocleg. Często ich gromady przybierają najdziwniejsze, często zmieniające się  formy. Lecąc nisko nad bagnami Świdwia stado wysyła w różne miejsca grupki zwiadowców. Po ich powrocie chyba zapada decyzja dotycząca wyboru miejsca noclegowiska. Z pewnością pozostanie tajemnicą kto i jak podjął taką decyzję, w każdym razie obowiązuje ona wszystkie szpaki. W kolejnych nalotach lądują duże grupy ptaków. W ostatnich kilku latach odbywało się to w bliskim sąsiedztwie naszej wieży, dzięki temu można było obserwować szczegóły spektaklu. Szpaki w grupkach liczących  po kilka osobników siadają na suchych trzcinach, zdarza się że łodygi pękają po ich ciężarem, wtedy przenoszą się na inną łodygę. Zanim całe towarzystwo ulokuje się wygodnie trwa ruch, słychać  piski i krzyki aż do chwili gdy zupełnie jak na jakiś sygnał nastaje spokój i cisza.

Inne ptasie gatunki podobnie jak bieliki na zdjęciu poniżej traktują szpaczy spektakl dość ambiwalentnie, choć małe drapieżniki atakują stado w powietrzu starając się uszczknąć dla siebie jakiegoś szpaka na przekąskę. Nigdy nie zaobserwowaliśmy udanego ataku na zwarte stado. Czasem tylko odłączony od stada osobnik padał łupem sokoła czy krogulca. Jeśli akurat taflę jeziora pokrywa lód można zauważyć jenoty lub lisy ciągnące w kierunku noclegowiska i  pewnie żywo zainteresowane wzbogaceniem diety.

Foto: Przemysław Wójcik

Zupełnie inne zainteresowanie przejawiają ludzie. Już od lat w odpowiedniej porze zbierają się przy wieży zagorzali miłośnicy szpaczego występu.  W tym czasie często odbieramy telefony z pytaniem „ .. już są?. . Jeśli główni aktorzy  przylecieli wkrótce też pojawią się widzowie. Wszyscy przyglądają się w skupieniu. Stada krążąc nad ziemią formują najdziwniejsze kształty i formacje, a to jakieś niby UFO, a to idealna kula ptasich ciał, w innej chwili ogromne cygaro czy grzyb. Od czasu do czasu na krótko pojawiają się na niebie kształty unikalne, niespotykane jak sylwetka lamparta uwieczniona przez aparat fotograficzny.

 Foto: Przemysław Wójcik

Wprawdzie lampart jest nieco obkurtyzowany, bez ogona, trudno jednak wymagać by polskie szpaki znały dokładnie budowę afrykańskiego lamparta. Może to właśnie lampart złośliwie  ukrył ogon.

Po gościnnych występach na Świdwiu szpaki odlatują na południe, większość kończy wędrówkę w Rzymie. Niegdyś migrowały znacznie dalej nawet na północne wybrzeża Afryki. Jednak gdy odkryły ciepłą strefę nad miastem ograniczyły zasięg wędrówek. To ludzie ogrzewając swoje budynki i spalając w silnikach samochodowych tysiące ton paliw płynnych podgrzali środowisko i urządzili szpakom doskonałe warunki do przezimowania. Rzymianie mają świetna okazję do obserwacji ptasiego spektaklu. Jednak każdy kij ma dwa końce. Ponad pięć milionów ptaków przylatujących z północnej Europy co wieczór krąży nad miastem siejąc dziesiątki ton odchodów na ludzi, ulice i samochody. Wieczorne spacery ulicami wiecznego miasta wymagają użycia parasoli, samochody na parkingach przykrywa się folią. Ważniejsze zabytki chronią specjalne patrole emitujące głośnikami ostrzegawcze głosy szpaków atakowanych przez powietrznego drapieżnika. Cieszą się jedynie ornitolodzy, ich przedmiot badań krąży nad głowami badaczy i można bez żadnej fatygi dokonać obserwacji. Już odkryto w jaki sposób ptaki reagują na nagłą zmianę kierunku lotu. Ponoć każdy szpak stosując powtarzalny schemat bacznie śledzi ruchy 6-7 sąsiednich ptaków. Wystarczy że jeden dokona korekty lotu a już w ułamku sekundy jest reakcja pobliskich osobników. Nie wyjaśnia to jednak kto kieruje całym stadem, kto zapoczątkowuje  „reakcję łańcuchową” w mgnieniu oka obejmującą całą chmarę.

Wracając na nasze podwórko. Często słyszymy opowieści w stylu „ ..w moim ogródku pojawia się ptak, jest…”. Wypowiedź kończy pytanie „co to może być?”. Problem najczęściej dotyczy szpaka lub kosa. Są to dość podobne gatunki, jednak nie wnikając w szczegóły wyglądu można je odróżnić po sposobie poruszania się po ziemi. Szpak biega, kos skacze. Inne różnice widać na załączonych poniżej fotografiach. Ponoć jeden obraz mówi więcej niż tysiąc słów.

Szpak /Sturnus vulgaris/ samiec w „galowej” szacie. Foto: Cezary Korkosz

Kos / Turdus merula/ samica. Foto: Cezary Korkosz

 

KO



Ptasie imperium

blisko Szczecina

Mapa dojazdu